01.07.09

Ménie Muriel Dowie -- Panna w Karpatach

[Huculi] jest to rasa wojownicza. Jeszcze niedawno, idąc za pługiem, byli uzbrojeni po zęby, i ani ich wzrost, ani sokole twarze nie przywodziły na myśl spokojnego ludu rolniczego. Najprawdopodobniej już podczas panowania Rzymian na Rusi Czerwonej – gdy Kołomyja została założona przez rzymskich kolonistów – Huculi zamieszkiwali wschodnie Karpaty. Do siebie samych odnoszą się jak wojownicy, używają łacińskiego słowa >>leginju<< (legionista), a ich ulubiony zwrot to >>ej ware leginju!<<.
Wszystkie te hipotezy (...) odpowiedzą angielskiemu czytelnikowi na pytanie o rasową odrębność, o wyraźnie odmienną powierzchowność, temperament, zwyczaje tudzież moralność (...).


Ménie Muriel Dowie – była angielską damą, która sto dwadzieścia lat temu podróżowała po Karpatach, debiutując później swoimi wspomnieniami. Jest to fascynujące studium totalnej mitomanii oraz braku chęci zrozumienia napotykanych ludzi i scen, bowiem Dowie bardziej czerpie ze swoich idoli (Henry David Thoreau czy Leopold Sacher-Masoch – ten od sadyzmu) niż z tego, co widzi.
Warto zwrócić uwagę na ostatnie słowo w owym fragmencie. Wszyscy autorzy tamtych czasów piszący o Hucułach zgodnie twierdzą, że panuje tam jedna wielka komuna seksualna, wszyscy śpią ze sobą za pieniądze albo z czystej przyjemności, mąż rozporządza żoną, żona się z tego cieszy itp. Ciekaw jestem, ile z tych opowieści jest czczymi, książkowymi wyobrażeniami na temat „dzikusów”, a ile fantazjami erotycznymi cudzoziemców.

30.06.09

Robert Bringhurst -- Te wiersze

Te wiersze, te wiersze,
te wiersze, mówi ona, to wiersze
bez miłości w środku. To są wiersze człowieka
który opuściłby swoją żonę i dziecko bo
przeszkadzały mu w pracy. To są wiersze
człowieka który zabiłby swoją matkę by zażądać
spadku. To są wiersze człowieka
podobnego do Platona, mówi ona, mając na myśli coś
czego nie rozumiem ale co i tak
mi ubliża. To są wiersze człowieka
który woli spać samemu niż z kobietą,
mówi ona. To są wiersze człowieka
o oczach jak scyzoryki, o rękach kieszonkowca,
wyplecione z wody i logiki
i głodu (...)



Robert Bringhurst - jest kanadyjskim poetą oraz typografem. Napisał podobno fajny i słynny nawet w Polsce podręcznik do typografii. Tłumaczył też eposy ludu Haida z zachodniego brzegu Ameryki Płn., co przyniosło mu popularność w zachodnich kręgach literackich, zaś ze strony Haida klątwę za to, że wykradł im ich opowieści, a następnie niewiernie przetłumaczył.

16.06.09

Juliusz Słowacki -- Lilla Weneda

KRAK
Mamo, ja nie chcę więcej tego starca
Bić kamykami. On się już nie rusza.

GWINONA
Krak, jak wyrośniesz, będzie z ciebie baba.


Juliusz Słowacki - kiedy pisał on Lillę Wenedę, chyba nie wierzył już głęboko w stylistykę romantyczną ze całym jej napuszeniem, frenezją i pokręconymi bohaterami. Stąd wzięły się te przerysowania: fragmenty o Rozie zapładnianej przez popioły rycerzy, o Gwinonie dającej do zabawy swoim synkom oczy wyrwane wrogowi, czy o Sygonie, który obwieszcza swojemu władcy: "Lechu, jestem łysy."

26.05.09

Dwóch pijaków na pętli w Bronowicach

[Pętla tramwajowa w Bronowicach Małych. Dwóch pijaków siedzi pod automatem do biletów, jeden śpiewa. Podchodzę do automatu.]
Pierwszy do drugiego: Ten pan nie ma dla nas żadnych drobnych.
[Śpiewa.]
Drugi: Przepraszam, czy ma pan jakieś drobne?
Pierwszy: Przecież mówił, że nie ma. Jakby miał, to by dał.
[Śpiewa.] [Automat nie chce mi przyjąć banknotu.]
Pierwszy: Wylatuje. Jak ja to mówię: wyskakuje.
[Śpiewa dalej.] [W końcu mi się udaje, wylatują drobne, chowam do portfela. Oni się patrzą.]
Pierwszy: Jakby miał, to by dał.


Dwaj pijacy - nie byli szczególnie wyjątkowi, ale pierwszy z nich śpiewał tak niesamowicie czystym głosem, że aż mu zazdrościłem. I tej gadki też. A była to któraś niedziela, przed południem.
Nie wiem, jaki alkohol czyni takie cuda.

22.04.09

Michał Federowski -- Lud białoruski na Rusi Litewskiej

"Marcin Luter z wielkiej nauki zdumiał i ustanowił niemiecką wiarę. Wiele narodu przekabacił na Niemców. Tylko on sam wiedział, co niemiecka wiara nic nie warta, bo kiedy jego własna matka prosiła, że także chce zostać Niemkinią, to jej powiedział: >>Nie wolno!<<"

Michał Federowski - gromadził mnóstwo fantastycznych wypowiedzi, dowcipów i piosenek białoruskich chłopów.