16.06.2009

Juliusz Słowacki -- Lilla Weneda

KRAK
Mamo, ja nie chcę więcej tego starca
Bić kamykami. On się już nie rusza.

GWINONA
Krak, jak wyrośniesz, będzie z ciebie baba.


Juliusz Słowacki - kiedy pisał on Lillę Wenedę, chyba nie wierzył już głęboko w stylistykę romantyczną ze całym jej napuszeniem, frenezją i pokręconymi bohaterami. Stąd wzięły się te przerysowania: fragmenty o Rozie zapładnianej przez popioły rycerzy, o Gwinonie dającej do zabawy swoim synkom oczy wyrwane wrogowi, czy o Sygonie, który obwieszcza swojemu władcy: "Lechu, jestem łysy."

26.05.2009

Dwóch pijaków na pętli w Bronowicach

[Pętla tramwajowa w Bronowicach Małych. Dwóch pijaków siedzi pod automatem do biletów, jeden śpiewa. Podchodzę do automatu.]
Pierwszy do drugiego: Ten pan nie ma dla nas żadnych drobnych.
[Śpiewa.]
Drugi: Przepraszam, czy ma pan jakieś drobne?
Pierwszy: Przecież mówił, że nie ma. Jakby miał, to by dał.
[Śpiewa.] [Automat nie chce mi przyjąć banknotu.]
Pierwszy: Wylatuje. Jak ja to mówię: wyskakuje.
[Śpiewa dalej.] [W końcu mi się udaje, wylatują drobne, chowam do portfela. Oni się patrzą.]
Pierwszy: Jakby miał, to by dał.


Dwaj pijacy - nie byli szczególnie wyjątkowi, ale pierwszy z nich śpiewał tak niesamowicie czystym głosem, że aż mu zazdrościłem. I tej gadki też. A była to któraś niedziela, przed południem.
Nie wiem, jaki alkohol czyni takie cuda.

22.04.2009

Michał Federowski -- Lud białoruski na Rusi Litewskiej

"Marcin Luter z wielkiej nauki zdumiał i ustanowił niemiecką wiarę. Wiele narodu przekabacił na Niemców. Tylko on sam wiedział, co niemiecka wiara nic nie warta, bo kiedy jego własna matka prosiła, że także chce zostać Niemkinią, to jej powiedział: >>Nie wolno!<<"

Michał Federowski - gromadził mnóstwo fantastycznych wypowiedzi, dowcipów i piosenek białoruskich chłopów.

12.04.2009

Marcin Świetlicki -- Gorączka

Długo pościł, a Bóg
nie przyjął postu.
Bez uzasadnień. Mógł,
a nie przyjął. Po prostu.

Pod powiekami
biała gorączka.
Gdyby anioła spotkał -
to z nim zwarłby się,

ale (...)


Marcin Świetlicki - jest religijny. Ciężko było mi zdecydować się na jakiś jego konkretny fragment z okazji Wielkiejnocy. U niego Wielkanoc trwa nieustannie: jednocześnie wydarza się śmierć, zwątpienie, zmaganie się Piotra z sobą, z tłumem, rozpacz, ciągłe zmartwychwstania, niedowierzanie i niezdarna radość.
Również Wielkanoc to cały Stary i Nowy Testament opowiedziany w Tydzień.
Wesołych Świąt Wam życzę.

6.04.2009

Pacal Quignard -- Wszystkie poranki świata

Naraz pan de Sainte Colombe chwycił swego ucznia za ramię i zatrzymał go. Przed nimi stał mały chłopiec, który opuścił spodnie i siusiał, robiąc dziurę w śniegu. Odgłos gorącego, topiącego śnieg moczu, mieszał się z trzaskiem pękających krysztalków lodu. Sainte Colombe ponownie położył palec na ustach.
- Nauczyłeś się odróżniać ozdobniki - rzekł.
- To również opadanie chromatyczne - popisał się wiedzą pan Marin Marais.
Pan de Sainte Colombe wzruszył ramionami.
(...)
Pan Marais dodał jeszcze:
- A może prawdziwa muzyka związana jest z ciszą?
- Nie - pokręcił przecząco pan de Sainte Colombe. Potem popatrzył chłodno na pana Marais i powiedział:
- Już późna noc. Skostniały mi nogi. Żegnam pana.
I znienacka pozostawił go samego.


Pascal Quignard - swoimi siedemdziesięcioma stronami opowiadania o mistrzu barokowej violi, panu de Sainte Colombe, powiedział mnóstwo o muzyce.
Muzyka, czyli coś, co łączy wszystkie pokolenia? Coś, co możemy poznawać bez żadnych ograniczeń, bez względu na to, kiedy ktoś ją zapisał? Jako twórcza siła, istniejąca potencjalnie wokół nas? Nad którą ludzie mogą tylko próbować zapanować?
Może tak, i właśnie dlatego cisza nie jest muzyką. Właśnie dlatego w ekranizacji tejże powieści muzyka nie jest grana przez postaci, lecz przechodzi ze sceny w scenę, co daje efekt wręcz baśniowy.
(To taka notka z okazji Misteriów Paschaliów).