26.03.2007

Kognistywistyka (post-rock)

(...)
Brałem proszki nasenne nastawiałem zegarek
Odstawiałem proszki liczyłem do stu
Nie doliczałem się wracałem do liczenia
Zapalałem papierosa zapalałem światło
Otwierałem gazetę natura się zbiesiła zamykałem oczy
Jednych gwiazd już nie było drugich jeszcze nie było

Artur Międzyrzecki


26.02.2007

Idol mojego mózgu mnie wyzywa

Do Lecha Kaczyńskiego

Zwracam się do Pana jako prezydenta stolicy, człowieka wpływowego i prawego, tudzież zapobiegawcy tzw. parady równości tzw. homoseksualistów. (...) Dzisiaj na inną dewiację pragnę zwrócić Pańską szlachetną uwagę. Najwyższą odrazę i obawę w sercu osób mających na celu dobro Ojczyzny, a zwłaszcza kręgosłup moralny młodego pokolenia, musi budzić agresywna, roszczeniowa postawa osób tzw. leworęcznych. (...)
W mediach coraz częściej kreuje się wizerunek mańkutów jako osób całkowicie normalnych, niczym nie różniących się od zdrowej części społeczeństwa. (...) Rzekomo co dziesiąty Polak jest jakoby mańkutą. (...) Niektórzy z mańkutów, co zostało stwierdzone naocznie, śpią w ubraniach jak zwierzęta. Jednocześnie w sklepach i supermarketach pojawiają się coraz częściej towary celowo tak skonstruowane, aby ugruntowywać w mańkutach poczucie bezkarności i wygodnictwo! (...)
I tu zachodzi pytanie, jaki jest prawdziwy powód tzw. leworęczności i komu może ona służyć. Czy mańkuty nie mogliby, jak normalni ludzie, żegnać się, pracować i spożywać owoce swego trudu ręką prawą? (...) Czy prawidłowo rozwijający się naród może liczyć, że przedsięweźmie Pan jakieś kroki w tej sprawie? Ściskam prawicę

Jacek Podsiadło (TP 2004)

19.02.2007

Żyjemy po to, żeby umierać (narkotyczny porno metal)

Dzisiaj znów mogliśmy spijać nektar mądrości z ust Złotego Dziecka.
W czasie zaciekłej interpretacji pewnego pogmatwanego i zdra- dzieckiego wiersza nasze umysły zaczęły plątać się, skowyczeć: "De profundis clamavi...".
I oto nagle naszym oczom ukazała się potężna dłoń wzniesiona w górę niczym rękawica rzucona w twarz Losowi, niczym oszczep w tryumfalnym geście oznajmującym wiktorię.
"Żyjemy po to, żeby umierać!" - zagrzmiał głos. I oto nasze uszy doznały olśnienia, wszystko stało się jasne, a całe nasze życie ukazało swą faktyczną marność, martwotę, zdechlakowatość, bebechowatość przy tej krynicy wiedzy i profetycznej intuicji. Eschatologiczne przesłanie owych słów dotarło w swej mrocznej doniosłości do wszystkich wszetecznych kmiotków i kmiotkiń.
W powietrze popłynęły westchnienia nadobnych panien oraz dzielnych mężów, albowiem nawet oni uronili łezkę nad głębią swej niewiedzy i ograniczenia, wobec których osoba Złotego Dziecka kraśniała ponad wsze jutrzenki świata...

14.02.2007

Nie, nie będzie o studniówce (kozmic blues)

O studniówce to każdy umie, więc postanowiłem nie zajmować się tym nieistotnym wydarzeniem. Z ciekawszych problemów:
- jak połączyć zdanie "To nie jest możliwe" z "To nie jest proste" i który to będzie typ zdania warunkowego po francusku?
- jaka impreza mogła być nazwana fenomenalną? i dlaczego przez trzy godziny nie była?
- czemu cała muzyka wszechświata powstała przed 1980 rokiem?
- gdzie zostało zrobione najokropniejsze zdjęcie tego roku? (nie, nie tu ani nie tu)
- czy Kasia Stę. BĘDZIE śpiewać na fmft? może piosenkę o Leninie?
- czy moi nowo poznani koledzy z Cieszyna jeszcze mnie pamiętają...?
- dlaczego pomoc programu Office Word ma większy zasób zwrotów grzecznościowych niż ja?
Pomóżcie.

27.01.2007

Ciche dni (depressive electroreggae)


No więc na początku jest cicho.
Wpierw jedzie się długo pod górę droga coraz węższa asfalt położyli dopiero trzy lata temu jesteśmy w Krempachach z prawej strony bar o uroczej nazwie Krempaszanka potem szosa skręca wśród getta kilkudziesięciu stodół i wydostaje się na otwartą przestrzeń kilka górek i dolinek lasy czerwona skała i tablica Dursztyn następnie długo długo nic i nareszcie.
Mijamy parę dziewczyn dursztynianek według słów ojca Lecha "bardzo wyposzczonych" dursztynianek niestety bez strojów ludowych widzimy cmentarz z którym odtąd będziemy się budzić i zasypiać mając go pod oknem bowiem oto skręcamy w lewo do klasztoru i udajemy się na trzecie piętro gdzie w skrajnie prawym pokoju w skrajnie południowym narożniku stoi łóżko gdzie śpię.
W dzień dużo chodzimy w górach i się modlimy siebie na przykład modlitwami które brzmią następująco "Do mnie należy Gilead i ziemia Manassesa, Efraim jest szyszakiem mojej głowy, Juda moim berłem. Moją misą do mycia jest Moab, na Edomie mój but postawię."
Ale ogólnie jest bardzo cicho i _____. Wieczorem idziemy na wzgórze za wieś gdzie w całkowitych ciemnościach słyszymy jak echo odbija apel jasnogórski z wieży kościoła i znowu jest cicho nie licząc psów.

A potem po tygodniu jest wrzask.